• Wpisów:12
  • Średnio co: 159 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 19:30
  • Licznik odwiedzin:2 227 / 2072 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
http://hiccupsanddragons.tumblr.com/tagged/c%3A-fred

Kocham tę stronkę. Znaleziona dziś. <3

(na dole klikajcie na różne tagi, pokażą się inne grafiki)
 

 
Gdzie oni są? Już dawno powinni tu być!- irytowałem się, stojąc w sklepie obok laseru 1520LF na wampiry i mało owłosione wilkołaki (swoją drogą muszę go mieć). Oczywiście miałem na myśli resztę Tajemniczej Spółki.
-O, Daph, Velma, nareszcie jesteście- mruknąłem, gdy te weszły do środka.- A gdzie Kudłaty i Scooby?
-To akurat żadna tajemnica, pewnie zajęli się pizzą i nie mogą się od niej oderwać- stwierdziła ze śmiechem Daphne.
-Tya, nasze żarłoki tak mają...- dodała Velma.- To zanim przyjdą, Fred, opowiedz, co się tak właściwie stało.
Tak też zrobiłem. I kiedy już kończyłem swoją opowieść do sklepu wtoczyli się Kudłaty i Scooby. Dosłownie- wtoczyli. Ich brzuchy były tak wielkie, że z trudem przecisnęli się przez drzwi.
-No, wreszcie- mruknąłem.- Sprawa jest taka. Mamy potwora, musimy go złapać, a że aktualnie nie wiemy gdzie jest, musimy się rozdzielić- dodałem. Nie chciało mi się od początku wszystkiego opowiadać.
-Rokey... Potwór?!- krzyknął Scooby.
-Ale my... Bardzo spieszymy się do domu, nie możemy pomóc- zaczął na szybkiego wymyślać Kudłaty. O nie, nie, nie- nie ma tak dobrze!
-Załatwimy sprawę i obiecuję, że pójdziemy na obiad u Starego Heńka, wiecie pizza ze sławetnym sosem pomidorowym...- zacząłem ich podpuszczać. Od razu zobaczyłem w ich oczach iskierkę wahania.
-Ekhem, Scooby, druhu, to jak?- zamyślił się Kudłaty.
-No dobra...
-W takim razie ja z Daph rozejrzymy się na parterze, Velma pójdzie na piętro, a wy przeszukacie piwnicę.
-Piwnicę?!- oburzył się Kudłaty.
-Tak, tam podobno chowają zapasy do stoisk spożywczych!- Uśmiechnąłem się. Po chwili już ich nie było.
 

 
Nudziło mi się i postanowiłam przetłumaczyć tekst piosenki z filmu "Scooby Doo na Wyspie Zombie", nawet rymy starałam się zachować.
Zakaz kopiowania ;p

http://www.youtube.com/v/GkNask_pMKo?version=3&;amp;hl=pl_PL&amp;rel=0

Gdy słyszysz sowy głośny huk
i wiatr, co wiać zaczyna znów,
już wiesz, że zombie polują tu

I czas terroru nadszedł znów
gdy przez noc gnasz, złapią cię
czas terroru nadszedł znów
ze strachu umieraj więc
to przerażający dzień

Gdy słyszysz bicia serca dźwięk
i wiesz, że krzyczeć bardzo chcesz,
przechodzi fala strachu wszerz

I czas terroru nadszedł znów
gdy przez noc gnasz, złapią cię
czas terroru nadszedł znów
ze strachu umieraj więc
to przerażający dzień

Wszystkie zawodzą drzewa,
potworów jęk rozbrzmiewa,
twarze szlamu są koloru,
nie wiesz, że to czas terroru?

I czas terroru nadszedł znów
gdy przez noc gnasz, złapią cię
czas terroru nadszedł znów
ze strachu umieraj więc
to przerażający dzień

I czas terroru nadszedł znów
gdy przez noc gnasz, złapią cię
czas terroru nadszedł znów
ze strachu umieraj więc
to przerażający dzień

Wszystkie zawodzą drzewa,
potworów jęk rozbrzmiewa,
twarze szlamu są koloru,
nie wiesz, że to czas terroru?

I czas terroru nadszedł znów
gdy przez noc gnasz, złapią cię
czas terroru nadszedł znów
ze strachu umieraj więc
to przerażający dzień
 

 
W ramach przerwy- część mojej kolekcji- pluszaki. ;D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Mój plan musi się udać. Nie ma innej opcji. Nawet pojawienie się Tajemniczej Spółki mi w tym nie przeszkodzi. Chociaż... Teraz muszę znacznie bardziej uważać. Oni są dobrzy. Podobno mają już na swoim koncie wiele rozwiązanych spraw z duchami i potworami w roli głównej. Ech, taki jest już los przestępców... Nic nie może być proste.
 

 
Jak ja dawno nie robiłam zakupów! W "Modnym Ciuszku" pojawiła się już nowa kolekcja ubrań, a ja jeszcze nie miałam okazji jej zobaczyć! Co się ze mną dzieje? Ja, Daphne Blake, specjalistka od spraw mody, zaniedbałam swój obowiązek odzieżowy na rzecz rozwiązywania tajemnic? Trzeba to zmienić! Duchy i potwory to jedna sprawa, ale muszę zacząć poświęcać więcej czasu na zakupy! Zdecydowanie!
-Dzień dobry, w czym mogę pomóc?- spytała sprzedawczyni.
-Szukam czegoś na prezent... Jakiejś delikatnej sukienki, może w kolorze purpury, z jedwabiu, a może bawełny...- zaczęłam trajkotać.
-Proszę za mną- burknęła, przerywając mi w trakcie zdania. Zdecydowanie nie sprawiała wrażenia osoby zadowolonej z życia. Przez cały czas patrzyła na mnie zza swoich grubych szkieł z miną: "Po co żeś tu przylazła, chciałam w spokoju kawę dopić, a nie pomagać w znalezieniu jakiejś głupiej sukienki!".
-Proszę, oto dział z sukienkami. Uprzedzam, ceny niektórych mogą mocno nadwyrężyć pani budżet- poinformowała złośliwe.
-Oto się proszę nie martwić, może nazwisko Blake coś pani mówi?- Uśmiechnęłam się z satysfakcją i zabrałam się ze przeglądanie kiecek.Sprzedawczyni z miną wulkanu, który ma zaraz eksplodować, wróciła do kasy bez słowa.
-Mmm, ta jest całkiem fajna, Tylko te bufiaste rękawy... A może ta? Ta jest świetna! Ale nie, przy mały rozmiar jak na ciocię...- Wybierania szło mi dość opornie.- O, ta jest cudowna! Muszę zadzwonić do Velmy, musi ją zobaczyć!- Miała właśnie wyciągnąć telefon, gdy ten zaczął dzwonić. O, może to Velma?
-Hej, kochana, znalazłam świetną sukienkę dla cioci Megan!- zaczęłam.- O, to Ty Fred? Mamy zagadkę? Idę...- zapewniłam i rozłączyłam rozmowę. No tak, zawsze, gdy zaczynam zakupy, jakaś wredna maszkara musi mi je przerwać. Trzeba ją jak najszybciej złapać i kupić sukienkę, zanim ktoś inny ją wykupi!
 

 
Mmm, czułem coś pysznego! Tam!
-Kudłaty, tam! Tam!- wskazałem łapą.
-Już biegnę, mój przyjacielu!- ogłosił uradowany.
Niuch niuch niuch... Czułem to coraz wyraźniej! Hamburgerki ze stekami dopiero co zdjętymi z patelni, lody obficie polane sosem, świeżutkie gofry... Mmm, wyżerka!
-Widzę to! Widzę! Stoisko "Jedz, ile wlezie" nadchodzimy!- krzyknął Kudłaty, przyspieszając i tak już szybki krok do biegu. Nagle runął jak długi potykając się o jakąś dziwną, zieloną śliską maź.
-Złap mnie za łapę, druhu łakomczuchu! Wyżerrrka czeka!
Po chwili Kudłaty znów był na nogach i razem pędziliśmy ku naszemu miejscu na ziemi.
-Przepraszam bardzo, możemy zacząć już jeść to wszystko od tak?- spytał Kudłaty ekspedienta, gdy już dotarliśmy do celu.
-Jak najbardziej- potwierdził.- Ale dopiero, gdy zjecie wszystko- wskazał ręką na ogromny stół pełen najróżniejszego żarcia- nie będziecie nic płacić. Ale powiem wam w sekrecie,- uśmiechnął się cwanie- że jak dotąd nikomu się to nie udało...
-Przyjmujemy wyzwanie, nie Scoob?- Nie namyślając się stwierdził Kudłaty.
-Jasna sprawa, brachu!
Od razu zabraliśmy się do roboty, wpierw rozdzielając, kto co będzie pochłaniał.Ja zabrałem się za sorbety lodowe, hot-dogi i ogromne talerzyska spaghetti z sosami z czterech stron świata, Kudłaty zaś pożerał hamburgerki, pizze (nawet tę dziwną z niebieskim sosem!) i chińskie żarcie. Ekspedient co chwilę zerkał z przerażeniem na nasze tempo konsumpcji. No cóż, nie nasza wina, że jesteśmy mistrzami żarcia! Po jakichś dziesięciu minutach stół był pusty, a nasz obserwator zemdlał. Z wrażenia?
Nagle w kieszeni Kudłatego coś zaczęło wibrować.
-Aaaa, potwór!- wrzasnąłem,gotowy do ucieczki.
-Spoko, Scoob, to tylko moja komórka- zaśmiał się Kudłaty.- Tu Kudłaty z Pączkolandii, słucham?- zwrócił się do telefonmu.- Że co? Jak? Ppppp- zaczął się jąkać.- oootwwwwór?! Przepraszam, to pomyłka...- zaczął mówić piskliwym głosikiem.- Ale Fred, to naprawdę pomyłka!- krzyknął.- Velma ma pakę chrupek? Dobrze, już idziemy...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Żwawym krokiem wkroczyłam do księgarni "Pod złotym goblinem". Gdzież indziej mogłabym się wybrać jak nie tam? Ogromne półki wręcz uginały się pod ciężarem opasłych książek. Czego tam nie było? Klasyczne horrory o wampirach, przewodniki po świecie duchowym, poradniki, jak przetrwać wakacje z Yeti... Było w czym wybierać.
-Pani żartuje?! Chce pani zamknąć "Pod złotym goblinem", by otworzyć tu kolejny "Modny ciuszek"?- rozległ się podirytowany głos z głębi sklepu.
-Niestety, panie Zelmann, nie zapłacił pan jeszcze zaległego czynszu... Sprzed pół roku. Jestem zmuszona tak postąpić- odparła jakaś kobieta.
Zaciekawiona ruszyłam w kierunku, skąd dobiegały głosy.
-Ależ panno Darzecka, proszę poczekać jeszcze tydzień- błagał sprzedawca. Był to krępy mężczyzna w okularkach, ubrany w mocno znoszony już garnitur.
-Nie ma takiej opcji. I tak czekałam zbyt długo- odparła zdecydowanym głosem, po czym ze stukotem obcasów ruszyła w kierunku wyjścia, wymachując swoim gęstymi rudymi lokami.
-Przepraszam, panie Zelmann, to naprawdę ostatnie dni księgarni?- spytałam ze smutkiem. Gdzie ja będę kupowała kolejne tomy "Serii niezwykłych zwykłych faktów"? A co z "Zombie magazynem"? Nie!
-Niestety tak...- mruknął.- Coraz mniej klientów... Nie stać mnie na rachunki a teraz jeszcze to monstrum... Po prostu cudownie.
-Ech, niestety, coraz mniej osób interesuje się potworami, co poradzić...- odparłam zniesmaczona. Jak można nie lubić potworów i tajemnic? Zaraz, zaraz... Monstrum?- Co miał pan na myśli, wspominając o...- Moje pytanie przerwał dzwonek telefonu.
-Tak? Co się stało, Fred? Potwór z Galerii Handlowej?! Już biegnę!- Zakończyłam połączenie.- Przepraszam, panie Zelmann, muszę pędzić. Ale jeszcze tu wrócę- zapewniłam i prędko ruszyłam do sklepu "1001 drobiazgów niezbędnych do zbudowania idealnej pułapki", gdzie czekał na mnie Fred.
 

 
Tak! Wreszcie mogę się wybrać do sklepu "1001 drobiazgów niezbędnych do zbudowania idealnej pułapki" sam! Daphne nie będzie mi jęczeć nad głową, że zbyt dużo czasu poświęcam dokładnym oględzinom śrubki nr 45, Velma nie będzie się wymądrzać (przecież to JA, nie ONA jest specem od pułapek!), a Kudłaty ze Scooby'm nie zrobią się nieoczekiwanie głodni w chwili, gdy znajdę idealną płytę paździerzową.
Życie jest piękne!
Z ogromnym uśmiechem na ustach wkroczyłem do sklepu.
-Dzień dobry!- krzyknąłem, wchodząc do raju.
Przed oczami stanęło mi wszystko to, o czym marzyłem przez całe życie. Aluminiowe pręty o zapachu czosnku do klatki na wampiry, samozwijający się dywan na gobliny i inne małe potworki... Och, co ja tam widzę! Nie wierzę, no normalnie nie wierzę! Laserowy hot-dog model 500xpd!
-Dzziień ddoobry.- Przerwał mi jakiś drżący głos. Z początku nie mogłem zlokalizować, skąd dobiegał. Po chwili jednak zauważyłem kasjera skulonego za kasą.
-Proszę pana, czy coś się stało?- postanowiłem zainterweniować.Taka jest już rola członka Tajemniczej Spółki.
-Pan... Pan z policji?- spytał niemalże szeptem. Jakby bał się, że ktoś go usłyszy.
-Hm, można powiedzieć, że tak- powiedziałem dumnie.- Jestem z Tajemniczej Spółki, zajmuję się łapaniem opryszków, paradujących po świecie w strojach potworów, by potem wsadzić ich za kratki.
-Proszę ciszej. On może wrócić...- Kasjer zaczął się trząść.- Proszę schować się obok mnie, poczekamy na policję. On... On się gdzieś tu kręci...
-Ale kto?- niemal wykrzyknąłem, nie zważając na słowa kasjera.
-Potwór z Galerii Handlowej!
Wyjąłem z kieszeni telefon. Pora wezwać resztę Spółki.
Mamy zagadkę do rozwiązania.
 

 
Tak! Udało się! Jedziemy na zakupy!
Z wszechogarniającej mnie radości nie byłam w stanie przełknąć nawet śniadania.A zresztą, może to i dobrze, i tak miałam zbyt mało czasu na wyszykowanie. Tempem godnym wpisania do Księgi Rekordów Guinnessa wymodelowałam włosy, zrobiłam dokładny makijaż, a na koniec ubrałam śliczną fioletową sukienkę i zielone buty na koturnie.
-Daphne... Schodzisz wreszcie? Czekamy od 15 minut!- Rozległ się krzyk Velmy z dołu.
-Powoli robimy się głodni!- jęknął Kudłaty.
-Właśnie!- przytaknął Scooby.
-Żarłoki, spokojnie, w Centrum Handlowym znajdziecie mnóstwo barów szybkiej obsługi!- zapewnił ich ze śmiechem Fred.
W końcu, po staniu w długich korkach i wysłuchaniu monologu Kudłatego "O tym, dlaczego zakupy są straszne", dotarliśmy na miejsce.
-Och, tu jest... Cudownie! Może, może tak byśmy się rozdzielili?- zaproponowałam nieśmiało. Sklepów było zdecydowanie za dużo, by zdążyć je wszystkie odwiedzić w ciągu paru godzin.
-Ej! To moja kwestia!- obruszył się Fred.
-Ups, wybacz.- Uśmiechnęłam się słodko.
-Hm, popieram wniosek!- stwierdziła Velma.- W razie, jak któreś z nas znajdzie coś fajnego na prezent, zdzwonimy się.
-Mmm, to my ze Scooby'm sprawdzimy przy okazji ofertę kulinarną tej Galerii- mruknął Kudłaty.
-Tak! Tak!- ożywił się Scooby i zaczął coś intensywnie węszyć.- Tam!- Wskazał łapą.- Tam czuję coś smakowitego!
Wszyscy wybuchliśmy śmiechem. Ach te łasuchy!
-No, to zakupy czas zacząć!- obwieściłam i ruszyłam do stoiska "Modnego Ciuszka". Reszta Spółki wzięła ze mnie przykład i rozeszła się w tylko sobie znanych kierunkach.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
To był naprawdę ciężki dzień. Lekki przestał być już o 8 rano (kurczę, jeszcze przed solidnym śniadankiem, rozumiecie to?!), gdy zostaliśmy uświadomieni przez Daphne, że pora jechać na zakupy.
-Wkrótce wesele u cioci Megan- stwierdziła.- A my nie mamy ani prezentu, ani odpowiednich kreacji! Och, muszę kupić tę błękitną sukienkę z gorsetem...- rozmarzyła się.
-Ale, no tego, ja chciałem iść w mojej niezwykle gustownej zielonej koszulce i brązowych dzwonach, no wiecie, tych w odświętnej wersji!- zacząłem z nadzieją.
-Właśnie! A w prezencie damy ten super sos pięciotrupiogłówkowy! Ciocia go uwielbia!- wtrącił Scooby.
-Ech, i tak muszę kupić nowe oprawki do okularów, więc...- mruknęła Velma.
-Więc jedzcie szybko śniadanie i ruszamy w drogę!- zadecydował Fred. Jak zawsze, jego zdanie było najważniejsze. Dyskusja nie miała najmniejszego sensu.
Z mniejszym apetytem niż zwykle zasiadłem do śniadania. Kanapki z sosem do lodów nie smakowały tak dobrze jak zawsze. Były dziwnie mdłe i wcale mi nie smakowały. To znak, że w powietrzu wisiało coś złego. Bardzo złego.

Zakupowe szaleństwo.
  • awatar Mystery Inc.: Tak, pisała sama. Dziękuję. :) Tak, mój. Ale mnie coś naszło na pisanie opowiadania o Scooby'm i pingera założyłam. ;D
  • awatar I ♥ Scooby-Doo (ScoobyManiaczka): jeśli sam/a (przepraszam nie przedstawiłaś/eś się więc nie wiem ,a nie chcę cię urazić) to napisałaś/eś to bardzo fajnie. Mam jeszcze takie pytanko czy blog scooby.dbv.pl o twoj blog ??? :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Heeeej, hej! Witajcie na moim pigerze! ^^ Będzie to miejsce dla fanów Scooby'ego, każdy wpis będzie pisany z perspektywy innej postaci z owej bajki i to nie tylko głównych postaci! Mam nadzieję, że chociaż paru osobom się tu spodoba! ;D
Scooby- Dooby- Doo!
  • awatar Mystery Inc.: ^^ Czy ja wiem, czy to brak szacunku, ten obrazek raczej w żaden sposób nie ubliża bajce 'Scooby Doo'. Ale co kto lubi. ;]
  • awatar I ♥ Scooby-Doo (ScoobyManiaczka): powodzenia.ale ni lubię jak ktoś przeistacza postaci ze Scoob'ego na jakieś jednorożce lub inne rzeczy trochę szacunku z twojej strony nie dodawała bym takich obrazkow ,ale no cóż to twój blog. Jeszcze raz powodzenia w pisaniu.
  • awatar SCOOOOBY DOOOO- Fan: hahah fajne :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›